Sir Ernest Henry Shackleton
Po roku przygotowań, gdy w Europie rozpętało się piekło I Wojny Światowej, Shackleton wyruszły na specjalnie skonstruowanym na potrzeby ekspedycji statku o imieniu Endurance – Wytrwałość – na liczącą 2.000 mil wyprawę wraz z 28 ludźmi i 68 psami husky.Nigdy nie dotarł do Antarktydy.
Wyprawa okazała się całkowitą klęską. Zima przyszła szybciej niż się spodziewano i Endurance została uwięziona w lodzie na szybko zamarzającym Morzu Weddella na 11 miesięcy.
Napierające masy lodu zmiażdżyły wreszcie kadłub statku i całej załodze pozostały tylko trzy łodzie ratunkowe.
Rozbitkom udało się wylądować na Wyspie Słoniowej, małym kawałku skały i lodu, odwiedzanym tylko przez pingwiny i foki. Shackleton wziął ze sobą 5 ludzi i wyruszył po pomoc, przebywszy 1.200 km, zanim dotarł do wielorybniczej przystani Stromness.
Koniec Endurance
Co ciekawe – nikt nikogo nie zjadł, nikt się nie zgubił.
Wszyscy przeżyli.
Po półtorarocznej tułaczce po Antarktydzie cała załoga Endurance wróciła do domu. Nikt nie zginął.
Jak to możliwe, że w tak ciężkich warunkach wszystkim udało się ujść z życiem?
Ogłoszenia drobne
Za sukces w dobraniu odpowiednich uczestników do wyprawy odpowiadało jedno drobne ogłoszenie, które zamieścił w gazecie.Wiedział on, że sukces ekspedycji zależy od tego, jakich ludzi będzie miał ze sobą.
Ogłoszenie Shackletona odwoływało się wprost do najgłębszych pokładów duszy człowieka, który dysponował cechami pożądanymi w tego typu przedsięwzięciach.Osoba, która poczuła chęć odpowiedzenia na to ogłoszenie miała wewnętrzną motywację i pasję. Tylko takie osoby mogłyby przecież odpowiedzieć na ogłoszenie, które brzmiało:
Potrzebni śmiałkowie na Niebezpieczną wyprawę. Niskie stawki, przejmujące zimno, wiele miesięcy w całkowitych ciemnościach. Szczęśliwy powrót wątpliwy. W razie sukcesu – honor i sława.
A jakich ludzi Ty potrzebujesz do rozwinięcia swojego biznesu? Zastanów się nad tym i pamiętaj, że z nieodpowiednimi ludźmi czeka Cię tylko klęska.


Historia Mateschitza zaczyna się dość zwyczajnie, żeby nie powiedzieć banalnie. Dietrich Mateschit urodził się w małej miejscowości St. Marein w Austrii. Pochodził z rodziny nauczycieli, lecz sam do wzorowych uczniów nie należał. Nauka nigdy go nie fascynowała. Może o tym świadczyć fakt, że na ukończenie studiów potrzebował aż 10 lat. Nieustające problemy na Uniwersytecie Wiedeńskim spowodowały, że przyjaciele nazywali go wiecznym studentem. Dietrich Mateschitz nigdy nie ukrywał, że bardziej od nauki interesowało go życie towarzyskie - na imprezach pojawiał się zawsze pierwszy, a wychodził ostatni.